Profilaktycznych zasad kilka… Wspieramy rozwój mowy dziecka od 0 do 1 roku życia

Na specjalną prośbę jednej z Czytelniczek rozpoczynam już teraz nowy cykl wpisów poświęconych wszelakim czynnościom, które mogą pomóc maluszkom w trudnej sztuce opanowywania mowy.

baby-229644_640
Źródło: pixabay.com/ fot. fkyj / Licencja: CC0 Public Domain Darmowy do użytku komercyjnego / Nie wymaga przypisania

 

Wbrew obiegowej opinii mowa nie zaczyna się rozwijać dopiero wtedy, gdy maluszek zaczyna mówić pierwsze „poważne” słowa. Jej początek ma miejsce jeszcze na długo przed porodem, kiedy to kształtują się ważne dla mowy narządy i funkcje. Pisałam Wam już o tym tutaj, więc możecie sobie przypomnieć. W tamtym wpisie możecie też przeczytać jak ten rozwój mowy prawidłowo powinien wyglądać.

Dziś chciałabym przedstawić Wam sposoby wspierania rozwoju mowy u tych najmłodszych, czyli dzieci od narodzin (a nawet młodszych) do pierwszego roku życia. I nie chcę z tego zrobić jakiegoś specjalistycznego bełkotu. Chciałabym Wam przedstawić to, co ja robiłam w ramach wspierania mowy u moich dziewczynek, i widzę, że przynosi to pożądane rezultaty 🙂 Czyli część porad będzie opatrzona moim osobistym komentarzem 🙂

Nie znajdziecie tutaj za to konkretnych ćwiczeń co robić, gdy są problemy. Nie da się tego nauczyć przez internet, tego musi nauczyć Was logopeda, w ramach bezpośredniej wizyty, po sprawdzeniu jak ta mowa rozwija się u konkretnego maluszka. Ale to o czym piszę znajdzie też zastosowanie u tych dzieci, bo to są takie ogólne prawidła dotyczące profilaktyki logopedycznej.

Jak rozwijać mowę u niemowląt?

 

Dbaj o zdrowie w czasie ciąży.

Jak wiecie – rozwój mowy zaczyna się już w życiu płodowym. Aparat artykulacyjny, mięśnie, odruchy, słuch… Dziecko rodzi się wyposażone w podstawowe uwarunkowania rozwoju mowy. Jeśli któryś z nich szwankuje, wielce prawdopodobne jest, że rozwój mowy też w jakimś stopniu będzie odbiegał od przyjętej normy. Do czego zmierzam. Jeśli przyszła mama musi przyjmować leki, każdy z nich w jakimś stopniu może (choć nie musi) wpłynąć na kształtowanie się i rozwój poszczególnych narządów.

Trochę prywaty.

W obu ciążach musiałam brać leki zmniejszające częstotliwość i natężenie skurczów. Z Wiktorią był tylko Fenoterol (przez 17 tygodni), z Oliwią Feronterol i doraźnie No-spa (20 tygodni, No-spę starałam się brać już bardzo doraźnie). Efekt był taki, że w początkowym okresie Wiktoria ruchowo była niewielkim leniuszkiem, ale z mową ruszyła pięknie. Z Oliwią zaś był większy problem. W 3 miesiącu życia miała zdiagnozowane obniżone napięcie mięśniowe, obecne reakcje przeprostne. Ponad pół roku rehabilitacji i tak dalej. Winni: leki przeciwskurczowe, które brałam w ciąży. Odpowiednia opieka ze strony rehabilitanta i mojej sprawiła, że ruchowo w końcu zaczęła startować i z mową dotychczas też większych problemów nie obserwuję.

Rozmawiaj ze swoim nienarodzonym jeszcze dzieckiem.

Wszystko w myśl zasady, że mowa to nie tylko mówienie, ale też rozumienie, a rozumienie zawsze wyprzedza mówienie.  Maluszek ma możliwość poznania naszego języka, jego akcentu, melodii, intonacji, barwy głosu najbliższych osób. to dlatego po urodzeniu się wiele dzieci uspokaja się, gdy usłyszy głos matki czy ojca. Niemowlęta z wrodzonym zainteresowaniem przysłuchują się dźwiękom płynącym z otoczenia, i potrafią zrozumieć co się do nich mówi na długo przed pojawieniem się pierwszych słów.

Karm dzieciątko naturalnie.

Oczywiście jeśli tylko się uda, nie rezygnuj z tego ot tak, dla własnej wygody. Ssanie piersi, poza oczywistym – napełnianiem żołądka, jest genialnym i naturalnym ćwiczeniem usprawniającym narządy mowy. Jeśli jednak nie masz możliwości, żeby karmić naturalnie – zadbaj o prawidłowo dobrany smoczek do butelki, a najlepiej – wykorzystaj alternatywne sposoby karmienia sztucznego. Jakie? O tym wpis też będzie, cierpliwości zatem 🙂 A jeśli ktoś potrzebuje porady na już, piszcie maile lub wiadomości na FB).

Staraj się nie używać smoczków uspokajaczy.

Jedynie wtedy, gdy to naprawdę konieczne. Więcej na temat smoczków tutaj.

Mów starannie.

Pozwól dziecku osłuchać się z właściwym brzmieniem mowy, nie używaj „mowy dzidziusiowej” (o tym pisałam też tutaj). Ten punkt dotyczy też wad wymowy. Pamiętajcie: Dziecko uczy się przez naśladownictwo! Jest bardzo prawdopodobne, że jeśli Ty lub ktoś, z kim dziecko często się widuje, ma wadę wymowy, to dziecko taką wadę przejmie przez osłuchanie się z nią przyjmie ją jako wzór wymowy.

Dbaj o zdrowie maluszka.

Infekcje gardła, uszu, zwłaszcza te, które pojawiają się często, mogą upośledzać słuch, a jeśli dziecko nie słyszy prawidłowo, rozwój jego mowy też może przebiegać z opóźnieniem.  A za tym podąża następna zasada:

Kontroluj słuch dziecka.

Słuch może zostać uszkodzony nie tylko w trakcie infekcji. Nie będę się tu jednak zagłębiać w przyczyny uszkodzeń słuchu. Nie trzeba być lekarzem by móc stwierdzić, czy dziecko słyszy. Jak? Bardzo prosto. Wystarczy zwykła obserwacja. Na aktywność słowną i uczuciową wobec dziecka – ono reaguje – początkowo jest to uśmiech, gest, ruch rączką, z czasem – reakcje głosowe. Jeśli tych reakcji brak lub są one nieadekwatne, warto skontrolować słuch u specjalisty. Nawet jeśli badanie przesiewowe wykonane w szpitalu po porodzie wyszło prawidłowo. Ono ma za zadanie wyeliminować wrodzone uszkodzenia słuchu, nie powie nam, czy słuch nie zostanie uszkodzony w późniejszym czasie.

Nie przedłużaj karmienia papkami.

Około pierwszego półrocza zaczynamy wprowadzać inne konsystencje, niż samo mleko. Możecie zacząć od gładkich papek i stopniowo przechodzić do bardziej stałych, lub wykorzystać metodę BLW (ale to w sytuacji, gdy dzidziuś siedzi już samodzielnie). Odgryzanie, żucie, przesuwanie pokarmu w jamie ustnej bardzo rozwija sprawność artykulatorów (czyt. narządów mowy).

Ja jako mama stosowałam niejako połączenie tych metod. Jako, że obie dziewczyny zaczynały rozszerzanie diety zanim samodzielnie i pewnie siedziały, Ich pierwsze posiłki były zmiksowane. W kilkutygodniowych odstępach, zależnie od tego, jak sobie radziły z przesuwaniem pokarmu w dalsze tereny jamy gębowej 😉 przechodziłyśmy na dalsze etapy. Odstępy te były różne: od 2 do ok. 4-tygodniowych.

Efektem tych działań było to, że obie – w wieku 9-10 miesięcy – na śniadania i kolacje zaczęły dostawać między innymi kanapki (z chleba lub bułek), czym wprawiałam w osłupienie wiele postronnych osób.

Zapewnij dziecku bogactwo różnorodnych doświadczeń.

Chodzi tu o bodźce słuchowe, wzrokowe, smakowe, ruchowe, dotykowe. Żeby mówić, trzeba mieć o czym mówić. Należy przy tym mieć na uwadze fakt, że im młodsze jest dziecko, tym delikatniej trzeba te zmysły stymulować. Pamiętacie wpis o karuzelach na łóżeczko?

Często mówmy do dziecka – niech to będzie tak zwana „kąpiel słowna”. Pamiętajcie tylko o wyczuciu, żeby dziecka nie zagadać, dać mu trochę czasu i oddechu na „przetrawienie” tego co usłyszało, niech się wszystko w małym mózgu poukłada. Co za dużo, to nie zdrowo, to ma być kąpiel słowna, a nie utopienie 😉

Niech Wasze dziecko wie, że praktycznie wszystko można nazwać, ubrać w słowa, nadać rzeczy imię. Pamiętajcie: rozumienie ZNACZNIE wyprzedza mówienie! Jeśli przez kilka miesięcy, praktycznie od urodzenia, będziecie zaznajamiać maluszka z tym, że dany przedmiot ma swoją nazwę, bardzo szybko zacznie to rozumieć i, około 9 miesiąca, wskazywać przedmioty, o które się je poprosi.

Chciałabym Wam przytoczyć tutaj pewną sytuację. Oliwia miała wtedy niespełna 11 miesięcy. Bawiłyśmy się we wskazywanie na lalce części ciała. Bardziej oczywiste przedmioty, typu lalka, piłka czy miś pokazywała bezbłędnie, części ciała to już wyższa szkoła jazdy. Poprosiłam ją, aby pokazała, gdzie lala ma oczko. Gdy pokazała na nos, moja reakcja była taka: „Brawo! To jest nos! A zobacz, tutaj lala ma oczko!”. Zrozumiała, że trzeba coś pokazać, że to ma być część ciała, w dodatku w obrębie twarzy, ale miała jeszcze pewne trudności z odróżnieniem oka i nosa. Zauważcie jedno. Nie dałam jej tutaj żadnego sygnału, że pokazała mi nieprawidłowo. Nie padło żadne słowo, typu „nie” czy „źle”. Dostała informację zwrotną, że pokazała nos, i dodatkowo ja pomogłam jej we wskazaniu tej części ciała, o którą pytałam. No i ten mój entuzjazm, o którym wspomnę jeszcze za chwilę.

Wykorzystujcie do tego wszelkie możliwe sytuacje, np. przy przewijaniu, kąpieli, zabawie nazywajcie przedmioty, czynności, towarzyszące Wam emocje. Wielokrotne powtarzanie tego samego słowa wyrabia w umyśle dziecka skojarzenie nazwa-przedmiot (czynność, zjawisko itd.)

Przykłady:

„Daj kochanie nóżkę, bo trzeba założyć rajtuzy/buciki/skarpetki. Najpierw założę Ci na prawą nóżkę, teraz na lewą. O zobacz, tu masz paluszki”

„Ooo, a kto to się tak złości i płacze? Nie lubisz zmiany pieluszki? Trzeba założyć świeżą, żeby pupina nie bolała.”

Może i na sucho to brzmi trochę śmiesznie, ale wierzcie mi, to są sytuacje naturalne i w praktyce wszystko się rozkłada na całą sytuację i wygląda bardzo naturalnie.

Prowadź z maluszkiem dialogi.

Myślisz, że to niemożliwe? Jak rozmawiać z niemowlęciem, skoro ono nic nie mówi? Da się. Różnica jest tylko taka, że na początku to Ty musisz być jedną i drugą stroną dialogu, a dziecko obserwatorem. Maluszek uczy się wtedy, że na zadane pytanie powinna paść jakaś odpowiedź. Gdy pojawia się głużenie, a już na pewno – gaworzenie, można prowadzić z dzieckiem swoisty dialog. Taki dialog może wydawać Ci się pozbawiony głębszego sensu, ale skoro rozmowa polega na WYMIANIE zdań, to pokaż dziecku, że raz mówi jedna osoba, a za chwilę druga.

Baw się mówieniem.

Wykazuj entuzjazm, pokazuj, że mówienie i rozumienie może być zabawą, że każdy (nawet przypadkowy) dźwięk, każda sylaba, każde słowo sprawia Ci ogromną radość. Te wszelkie „agu”, „dli”, „gi” nie tylko słodko brzmią, ale też świetnie nadają się do nawiązania dialogu z maluszkiem 🙂

Czytajcie książeczki.

Chodzi tu o takie książeczki z krótkimi tekstami, ale też z samymi obrazkami. Niezależnie od tego, co akurat czytacie, nie zajmujcie się tylko tekstem. Nazywajcie ilustracje, gdzie się da – naśladujcie wydawane przez te zwierzęta/przedmioty odgłosy.

Wykorzystuj onomatopeje.

Onomatopeje (czyli właśnie te odgłosy) to wstęp do mówienia, składają się z różnych głosek, pozwalają ćwiczyć i utrwalać różne zestawienia głosek, które są podstawą dla przyszłych („właściwych” już) słów.

Onomatopeje wykorzystujcie w zabawie, czym się da. Zabawki, maskotki, naśladowanie odgłosów wydawanych przez sprzęty AGD. Nauka mówienia przebiega przez naśladownictwo i przez wielokrotne powtarzanie. Im częstsze powtórki, tym łatwiej tworzą się skojarzenia, początkowo słuchowe, a gdy pojawią się możliwości w obrębie narządów mownych, także artykulacyjne. Dziecko zacznie je w bardziej lub mniej zbliżony sposób naśladować, więc mamy już pierwsze słowa.

Mogłabym tu Wam o tym pisać wieki całe. Ale wiecie, z czasem u mnie krucho, więc mam nadzieję, że tyle wystarczy 🙂

 

 

15,536 total views, 49 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge