O młodo (wyglądająco) matko brzuchowo-wózkowo! Zgiń! Przepadnij! A kysz!

Jestem młoda? Zależy, z której strony by spojrzeć. Nie wiem, czy powinnam się do tego przyznawać, ale metrykalnie mam rok do 30tki. Wizualnie- zależy kto patrzy. Są tacy, którzy dają mi naście lat i proszą o dowód, gdy na taśmie w sklepie wykładam procenty w butelce. Inni już tak nie szaleją – najstarszą odpowiedź jaką usłyszałam to 22 lata, gdy miałam skończone 26. Przeważają jednak „nastoletnie” odpowiedzi. Niestety.

file000196039121
źródło: morguefile.com

Czemu niestety? Nie wiem sama. Może dlatego, że nie lubię być traktowana jak nastolatka, której się „wpadło”, bo myślała, że od pierwszego razu się nie zachodzi. Zresztą nigdy nie lubiłam, jak mnie odmładzali, zawsze chciałam mieć wygląd na swój wiek. Ale cóż, natura mnie tym nie obdarzyła.

Nawet w pracy, w kontaktach z rodzicami, odnoszę czasem wrażenie, że traktują mnie z góry, bo skąd taka młoda osoba może wiedzieć, o czym mówi?

W głównej jednak mierze z pewnym „ostracyzmem społecznym” spotykam się w materii bycia tak młodą (a raczej młodo wyglądającą) matką.

Po raz pierwszy zetknęłam się z tym doświadczeniem, gdy byłam w ciąży z Wiktorią. Znajoma z pracy oceniła mnie, że wyglądam jak szóstoklasistka (!) w ciąży. Zaszokowało mnie, że jest aż tak, źle. Wiem, że dziewczyny z podstawówki, a z gimnazjum to już zwłaszcza, wyglądają często aż nazbyt dojrzale, ja przy nich to jak taka dziewczyneczka. Ale żeby od razu szóstkolasistka???

Inna sytuacja. Końcówka pierwszej ciąży, zima. Idę sobie ulicą, płaszcz zimowy, gruby, ale jednak widać zarys brzucha. Mija mnie kobiecina, wiek podeszły, na głowie berecik z antenką. Spojrzała na mnie tak, jakbym nie wiem z jakiego księżyca spadła. A za chwilę poleciały z jej oczu gromy. Gdyby wzrok mógł zabijać, to na miejscu bym od tych gromów padła, potem powstała i znów padła. Jej wzrok przepełniony oburzeniem, pogardą i mnóstwem innych negatywnych emocji, a wszystko to skierowane na moją niewielką osobę.

Chcecie jeszcze? Nawet jak nie, to i tak napiszę 😉

Sytuacja sprzed 2 dni. Jestem w Biedrze, stoję już przy kasie. W wózku Oliwia, Wika jeszcze w przedszkolu, na taśmie pieluchy i inne dzieciowe atrybuty. Kasjerka kasuje moje zakupy, a na mnie znów leci karcące spojrzenie, że ja, taka gówniara, ośmieliłam się zajść w ciążę, i w ogóle posiadać własne dziecko. Korciło mnie, żeby coś jej powiedzieć, że tak, jestem matką, a to już moje drugie dziecko, a starsze jest w przedszkolu.  Oj, ciekawa jestem jaka by nastała reakcja, ale darowałam jej ten szok 🙂

Kiedyś to jeszcze tak manewrowałam ręką, żeby pokazać, że obrączka na palcu błyszczy. Zrezygnowałam z tego, bo przecież nastolatki też mogą się „hajtnąć” jak się okazuje, że wpadły, a dziecku trzeba zapewnić rodzinę. U nas nawet kolejność była „prawidłowa”: ślub, w prezencie ślubnym pierwsza ciąża (Wiki to „owoc” miesiąca miodowego”) 😉

Muszę chyba chodzić z tabliczką na czole, na której napis by krzyczał: „Tak, to moje dziecko/dzieci. Mam 29 lat i mi wolno.” Albo mieć to wszystko w nosie. Tylko, że nie umiem przejść tak po prostu obok tego, tak obojętnie.

Wiele osób mi mówi, że zazdroszczą mi tego, że tak młodo wyglądam, że kiedyś będę się z tego cieszyć. Może, kiedyś. Ale teraz nie. Chętnie bym się zamieniła.

Najbardziej aktualne moje zdjęcie ciążowe – z 21 czerwca 2013, na 2 dni przed porodem. Moja torpeda i Oliwia w środku 🙂

CSC_2176a1

A teraz?

Podobnie do tego jak wyglądałam na tym zdjęciu.

Bez nazwya1

Wyglądam młodo, więc się nie dziwię wszechobecnemu oburzeniu. I nie ma znaczenia, czy mam włosy krótsze, czy dłuższe. Makijaż sprawia, że wyglądam jak umalowana dziewczynka. Myślałam, żeby soczewki zastąpić okularami, ale to już droższy gips.

Macie jakieś pomysły jak się postarzyć? Albo może inaczej – jak wyglądać dojrzalej? Żeby już nie stawać się ofiarą gromów, grzmotów i innych morderczych spojrzeń.

3,741 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge