Łatwe macierzyństwo #1: Pieluchowy powrót do korzeni

Ma z nią do czynienia każdy rodzic, od momentu narodzenia się dziecka, przez około pierwsze 2 lata jego życia. Musi się z nią zetknąć kilka, a nawet kilkanaście razy dziennie, a gdy posiada dziecko będące wybitną jednostką – nawet więcej razy. Pielucha jednorazowa. Taka przyziemna (a raczej – przydupna). Jej zawartość do przyjemności nie należy, więc trzeba przyznać, że gdyby jej nie było, sprawa oporządzania dzieckowej dupiny byłaby o wiele trudniejsza. Komu należy bić pokłony za to, że tak ułatwił bycie rodzicem małego dziecka?

flickr-chtis thompson CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. chris thompson CC BY-NC-SA 2.0

Potrzeba matką wynalazku – pierwsze pieluchy jednorazowe

Wynalazek ten ma kilku ojców. Ściślej rzecz biorąc – matek.  Dwie kobiety, matki dzieciom, żyjące na przeciwnych stronach globu, zupełnie niezależnie od siebie wymyśliły pierwowzór dzisiejszych „pampersów”.

Matka Pierwsza – Marion Donovan

Jest rok 1946. Mieszkająca w Connecticut matka dwójki dzieci, doprowadzona do granic wytrzymałości przez córkę zraszającą sikiem prostym świeżo założone pieluchy, wpada na pomysł, aby jakoś ułatwić sobie życie. Zszyła ze sobą kawałki zasłonki prysznicowej, wzięła kawałek bawełnianego materiału i stworzyła nieprzemakalne majciochy zakładane na zwykłą pieluchę. Z racji tego, że wyglądem przypominały łódkę, swój wynalazek nazwała boater.

rok 1949 – boatery okazują się hitem wśród klientów domu towarowego Saks Fifth Avenue.

rok 1951 – Donovan uzyskała patent na swój wynalazek. Sprzedaje prawa do produkcji za milion dolarów.

Jako, że pochodziła z rodziny wynalazców i miała smykałkę do odkrywania, szukała pomysłów, w jaki sposób udoskonalić malutkie majteczki. I wpadła na jeden genialny pomysł – zszyła boatera ze zwykłą pieluszką, agrafki zastąpiła zatrzaskami, a materiał – specjalnym papierem, który wchłaniał płyny. I tak powstał prototyp jednorazowej pieluszki.

Szukała kogoś, kto zajmie się masową produkcją, jednakże wszyscy producenci zgodnie twierdzili, że pomysł się nie sprzeda, bo wydawanie pieniędzy na coś, co użyje się tylko raz wydawało się być rozrzutnością.

Do pani Donovan wrócimy jeszcze za chwilę.

Matka Druga – Valerie Hunter Gordon

Mieszkanka drugiej połowy globu, w podobnym czasie wymyśliła coś, co miało ułatwić codzienne trudy Matki Przewijającej. Wszystko zaczęło się od tego, że miała męża wojskowego, a ten miał swój sprzęt, który trzymał w domu. Panią Gordon pewnego dnia olśniło. Wpadła na pomysł, by wykorzystać pewne materiały do stworzenia pieluszki, która będzie jednocześnie wygodna, dobrze przylegająca do zadniej części ciała maluszka, a co najważniejsze – nieprzemakalna. Wykorzystała chłonną celulozę i watę, to wszystko zapakowała w nylon (wykorzystywany do produkcji spadochronów) i w ten oto sposób stworzyła 400 jednorazowych pieluszek, które sprzedała znajomym towarzyszkom przewijańczej niedoli.

Wszystko rozeszłoby się po przysłowiowych kościach, gdyby nie ojciec Valerie. Ten wspomniał o tym wynalazku potentatowi w dziedzinie wyrobów sanitarnych, temu pomysł się spodobał i rozpoczął masową produkcję. Tak powstały pieluszki Paddi.

Ojczym – Victor Mills

Sukces pieluszek Paddi zainteresował innych producentów, także tych, którzy pukali się w czoło, gdy z podobnym wynalazkiem przychodziła do nich pani Donovan.

W 1961 roku, 10 lat po tym, jak Marion Donovan opatentowała swój pomysł, Victor Mills, wynalazca współpracujący z firmą Procter&Gamble, docenił to, co wymyśliła Donovan. Połączył on pomysły obu pań, stworzył nieprzemakalne majcioszki wypełnione sztucznym jedwabiem. Początkowo nazywały się one „P-57„, od nazwy samolotu, którym latał właściciel firmy P&G. W ten oto sposób powstała marka znanych na całym świecie, przynosząca rocznie miliardy dolarów zysku, pieluszek Pampers.

Pieluchowy zawrót głowy

Dziś mamy do dyspozycji wiele pieluszek jednorazowych; nawet takich dla malutkich pływaków. Półki sklepowe aż uginają się pod ich ciężarem. Młodej matce, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, często ciężko jest wybrać te jedne, jedyne i najlepsze.

Źródło: flickr.com/ fot. Dhini van Heeren CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Dhini van Heeren CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Scott Sherrill-Mix CC BY-NC 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Scott Sherrill-Mix CC BY-NC 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Mickey_Liaw CC BY-NC-ND 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Mickey_Liaw CC BY-NC-ND 2.0

Jednocześnie pojawia się trend w powrocie do pieluszek wielorazowego użytku. Nieprzemakalne majteczki kuszą feerią barw, wesołymi motywami. Aż chce się je kupować. I później prać.

Źródło: flickr.com/ fot. Lance McCord CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Lance McCord CC BY-NC-SA 2.0
glickr - Chris&Rhiannon CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Chris&Rhiannon CC BY-NC-SA 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Lynda Giddens CC BY-NC-ND 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. Lynda Giddens CC BY-NC-ND 2.0

Nasze mamy i babcie nie miały tego komfortu. Były skazane na pranie, gotowanie, wykręcanie i suszenie pieluch. I tak w kółko.

Teraz, gdy decydujemy się na coraz popularniejsze pieluszki wielorazowe, to pół biedy: przepłukujesz pieluchę, wrzucasz do pralki, pralka robi swoje. Wyciągasz czyste, świeże, pachnące; sama przyjemność. Wystarczy wysuszyć i po kłopocie. Czasem, gdy do pełni szczęścia los obdarował Cię jeszcze suszarką bębnową, wyciągasz suche, gotowe do założenia.

Codzienny wielokrotnie powtarzany obowiązek rodzica małego dziecka stał się przyjemniejszy (?), choć może nie pod kątem zapaszków. Nie musi spędzać wielu godzin nad balią pełną gorącej wody, ten czas może poświęcić dziecku.

Dzisiaj pieluszki wydają się być wygodne, cieszą oko (bardziej rodzica, niż samego dziecka, któremu jest wszystko jedno, co jest wymalowane na pamperku czy otulaczu) i przeważnie utrzymują to, co mają zatrzymywać. Ważne, aby pieluszki były dopasowane do wielkości dupiny.

 

Ja sama wybrałam pieluszki jednorazowe, choć nie ukrywam, że zanim urodziła się Oliwia, rozważałam zakup pieluszek jednorazowych. Wygrał wrodzony leniuch i fakt, że pralka lubi nie doprać wielu rzeczy.Jeśli śledzisz statusy na FB pewnie wiesz, że ostatnio pieluch zabrakło i byłam zmuszona wrócić do korzeni, czyt. tetrówki i majtek tylko z nazwy nieprzemakalnych.

Efekt wymuszonego eksperymentu był taki, że w ciągu pół godziny zostałam zmoczona 3 razy. Do samego wieczora (w sumie ok. 4 godzin) do prania poszło 6 pieluch i jedna do kosza (była tak zabrudzona, że nawet nie podejmowałam próby doprania jej). A już najgorszy motyw spotkał mnie na sam koniec.

Mianowicie: Młodzież Młodsza umyta, zapieluszona (Tata z zaopatrzeniem jeszcze nie dotarł, więc znów w musiałam założyć tetrówkę) została położona na lulanie. Miałam cień podejrzeń, że znów w trakcie zasypiania zrobi grubszą sprawę (od kilku tygodni ma taki chory zwyczaj). Nie myliłam się. Po chwili zachodzę, bo płacze się przedłużają. Zaglądam w majty, a tam … Uuu, niedobrze. Brudne wszystko, włącznie z piżamką. Miałam wyjście – albo czekać na Tatę, albo zakładać kolejną tetrówkę. Na szczęście chwilę później zaopatrzenie dotarło do domu i można było Młodzież prześcielić. I właśnie ta nieszczęsna pielucha koniec końców zlądowała w koszu na śmieci.

 

Kończąc te rozważania trzeba stwierdzić jedną ogólną prawidłowość. Jaka by to nie była pieluszka, jedno- czy wielorazowa, dzidziusiowi zawsze najlepiej fikać z gołą dupcią 🙂

Źródło: flickr.com/ fot. futurestreet CC BY 2.0
Źródło: flickr.com/ fot. futurestreet CC BY 2.0

1,521 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge