Karuzela na łóżeczko – jak mądrze wybrać?

Mogą być nakręcane, z pilotem, reagujące na płacz dziecka. Plastikowe i pluszowe. Z lampką czy projektorem lub bez. Bardzo kolorowe i w barwach stonowanych. Dziś o tym, czy karuzela na łóżeczko jest faktycznie bardzo przydatna i czym kierować się przy jej zakupie.

Obraz 1039

Czy karuzela na łóżeczko jest potrzebna?

No cóż, nie da się ukryć, że czasem się przydaje, pod warunkiem, że dziecko karuzelką jest zainteresowane. Wielu rodziców kupuje ją z myślą o tym, że pomoże maluszkowi w zasypianiu. I faktycznie, dzieci potrafią zasnąć przy karuzeli. Ale moje własne prywatne dzieci są chyba jakieś inne 😉 Żadnej z nich nigdy nie udało się przy karuzeli zasnąć. Także w tej materii karuzela nam nie pomogła.

Obie za to zawsze prowadziły intensywne obserwacje kręcących się zabawek.  I tu karuzelki spełniły swoje zadanie – zajmowały uwagę dziewczyn na dłuższy lub krótszy czas.

Czym kierować się przy zakupie karuzeli na łóżeczko?

Wiekiem dziecka. Na pewno nie jest to coś, co koniecznie musi się znaleźć w wyprawce dla noworodka. Baa, najlepiej taką karuzelę zainstalować dopiero ok. 2 miesiąca życia dziecka. Dopiero wtedy dziecko jest w stanie wyraźnie dostrzec zabawki i obserwować ich ruch. Jest to też ważne z innego względu. Nadmiar bodźców nie sprzyja spokoju małego, dopiero co urodzonego człowieczka. Najczęściej rodzice kupują te bardzo kolorowe, gdzie dużo się dzieje. Postawmy się w sytuacji takiego maluszka. Dopiero co się urodził, a w jego dotychczasowym środowisku wszystkie dźwięki były wygłuszone przez wody płodowe, panował półmrok (bardziej mrok niż pół). Wyskakuje taki dzidziuś z brzucha, kładą go w nowym miejscu (czyt. łóżeczku) i włączają to dziwne coś. Feeria barw, mnóstwo zabawek, nieustanny ruch, muzyka, światło. Dziecko jest przebodźcowane, niespokojne, płacze. I tutaj rozumiem malutką Wiktorię. Dostała karuzelę, prezent z okazji chrzcin, gdy miała 1,5 miesiąca. Przez pierwsze dni, kiedy zabawkę uruchamialiśmy, młodzież płakała wniebogłosy. Chyba wiadomo dlaczego. Często rodzice mówią, że włączają tylko dlatego, żeby muzyka je uspokoiła, ululała. Ok, jeśli da się zablokować funkcję ruchu i włączyć samą muzykę, to nic nie mówię (byle by ta muzyka nie była z zakresu techniawki połączonej z reggae -nic nie mam do takiej muzyki, ale mały brzdąc może nie mieć jeszcze aż tak wyrafinowanych gustów muzycznych 😉 ). A jak nie ma takiej możliwości, to muzykę można też puścić z płyty 🙂 Trzeba jeszcze pamiętać, że karuzela nadaje się dla dzieci, które jeszcze nie siadają samodzielnie i się nie podciągają (czyli ok.5-6 miesiąca, w przypadku Oliwii – znacząco dłużej 😉 ). W tym czasie pojawia się ryzyko, że brzdąc pociągnie za którąś z zabawek i całe ustrojstwo na siebie zrzuci.

Kolorystyka i ilość zabawek. Nie należy przeginać. Mały człowiek charakteryzuje się wysoką męczliwością układu nerwowego – słowem – szybko męczy go nadmiar bodźców. Zbyt duża ilość zabawek czy „oczokopne” barwy to nie jest dobre rozwiązanie. 3 max. 4 zabawki i kilka kolorów w łagodnych odcieniach to najlepszy wybór.

Obraz 1052

Sterowanie. Najtańszym rozwiązaniem są karuzele z pozytywką (nakręcane). Jednak ich sporym minusem jest to, że muzyka gra dość krótko. Co i rusz trzeba wracać i nakręcać zabawkę na nowo, bo dzidziuś się niepokoi przedłużającą się ciszą. Drugi rodzaj to karuzele z włącznikiem. Ustawia się przycisk w pozycji ON i zabawka gra tak długo, na ile pozwolił jej producent (najczęściej 20-40 minut) . Po tym czasie się wyłącza, a jeśli bobasowi nadal za krótko, trzeba zabawkę włączyć  od nowa. Trzeci rodzaj to najwygodniejsze (ale też najdroższe) karuzele na pilota. W takim przypadku nie trzeba nawet iść do pokoju dziecka, żeby manipulować ustawieniami.  Najnowszym rozwiązaniem są karuzele uruchamiane „przy użyciu” płaczu – zabawka podejmuje pracę, gdy tylko dziecko zacznie płakać.

Funkcjonalność. Podstawowym założeniem karuzeli jest ruch obrotowy zabawek połączony z muzyką. Jednakże producenci prześcigają się w pomysłach co i rusz dorzucając nowe funkcje. Są więc karuzele tradycyjne, ale też takie, które mają wbudowane światełko lub projektor (albo jedno i drugie). To pierwsze ma za zadanie delikatne oświetlenie otoczenia dziecka, żeby nie trzeba było razić jego oczu włączaniem światła głównego. Z kolei projektor wyświetla na ścianie lub suficie kolorowe obrazki. Są też karuzele z lusterkiem, dzięki czemu maluszek może siebie obserwować (lusterko powinno być więc ustawione pod odpowiednim kątem, tak, żeby obejmowało leżącego niemowlaka). Dobrym rozwiązaniem jest karuzela, od której można odczepić zabawki i za pomocą klipsa zamontować do wózka czy fotelika samochodowego. Przydatna jest również regulacja głośności oraz możliwość niezależnego włączania poszczególnych funkcji (np. muzyka-ruch zabawek-muzyka+ruch zabawek); wydaje się to być oczywiste, wtedy zabawkę można dopasować do aktualnej potrzeby (np. uśpienie dziecka przy wirujących zabawkach czy muzyce).

Obraz 1041

Ilość melodyjek. Dobrze by było, gdyby był wybór spośród kilku, zapewnia to większą różnorodność i dziecku się tak szybko nie nudzi.

Sposób mocowania. Wiadomo – musi być solidne. Cienkie plastiki nie wytrzymają, gdy pewnego pięknego dnia maluszek pociągnie za którąś z wiszących nad jego główką zabawek (ch0ć nie należy do tego doprowadzić i wyprzedzić zamierzenia dziecka). Zabawka sama z siebie nie powinna się przechylać ani zsuwać, dobrze by było, żeby mocowanie posiadało gumowe, antypoślizgowe nakładki. Często należy sprawdzać i kontrolować docisk uchwytu, czy się nie luzuje.

Wygoda użytkowania. Najlepiej, żeby karuzela na łóżeczko nie przeszkadzała w wyciąganiu i wkładaniu maluszka do łóżeczka. Z Wiktorią mieliśmy problem w tej materii, dostała karuzelę z pozytywką, bez możliwości przełożenia ustawienia pałąka. Gdy nie zdjęliśmy zabawek to przy wyciąganiu Wikunia zahaczała rączkami albo nóżkami o dyndające zabawki, wszystko się plątało, istniało ryzyku upuszczenia jej podczas akcji wyplątywania się. Teraz zwróciłam na to uwagę, i wybrałam karuzelkę z możliwością wygodnego przełożenia pałąka. Ale są też karuzelki, które fabrycznie ustawione są pod takim kątem, żeby nie utrudniać układania i wyciągania dzidziusia z łóżeczka.

Obraz 1048

 

Obraz 1044

 

A czy Twoje dziecko posiada/posiadało karuzelę na łóżeczko? Okazała się przydatna?

17,994 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge