Bunt dwulatka – jak sobie radzić? cz.1

Zacznijmy od tego, że Twoje dziecko jest najgrzeczniejsze, najbardziej fantastyczne, najbardziej posłuszne na świecie. Taka wizualizacja. W praktyce wygląda to tak, że dwulatek (a często sporo młodsze i sporo starsze dziecko) jest zbuntowany, nieusłuchany, bije, gryzie, kopie, ma własne zdanie na każdy temat (najczęściej sprzeczne z naszym). Ale i tak jest najukochańsze, nawet jeśli teraz w to wątpisz. Dziś o tym jak przetrwać i nie zwariować i jednocześnie – mój własny prywatny arsenał rad, tekstów i gotowców wykorzystania teorii w praktyce (ale to już w drugiej części tego wpisu; podzieliłam go na 2 części, ponieważ wskazane porady na początek pozostawiam Waszej interpretacji 😉 ).

snarling-83817_640 Tak, to prawda, Twoje dziecko nadal jest Twoim najukochańszym skarbem, mimo, że często możesz mieć ochotę od tego swojego skarba uciec w siną dal, tam gdzie pieprz rośnie i wrócić dopiero, gdy znów stanie się Twoim aniołkiem. Chciało by się, znam to doskonale i rozumiem w 100% (tylko czasem nie obwiniaj siebie za takie uczucie) – sama przechodziłam przez to zupełnie niedawno. Dodatkowo byłam w o tyle trudniejszej sytuacji, że miałam jeszcze wiecznie wiszącego na cycu noworodka (jak Oliv się urodziła to Wika miała 2 lata i 4 miesiące). Nasz bunt dwulatka został wzmocniony zazdrością o mój czas, jaki zabrało nowo przybyłe rodzeństwo. A już niebawem będę się z tym na nowo zmagać. Już się boję patrząc po tym, jaki Oliwia już teraz, i bez tego całego buntu ma temperament i tak zwany „charakterek”.

Uwierz w to: kochasz najmocniej na świecie tego małego brzdąca, który jest ustawicznym buntownikiem, bo przechodzi aktualnie trudny (dla Ciebie i siebie), ale jakże ważny dla rozwoju jego osobowości, czas.

Na początku przyjrzyjmy się temu, czym jest zjawisko zwane „buntem dwulatka”. Według najpopularniejszej internetowej encyklopedii (Wikipedii) jest to czas, który przypada najczęściej między 18 a 26 miesiącem życia. Dziecko zaczyna zdawać sobie sprawę z różnic między tym, co ono oczekuje a możliwością spełnienia tych zachcianek. Gdy widzi, że nie podoła – pojawia się szeroko rozumiana złość, płacz i krzyki, które nasilają się, gdy brzdąc jest głodny lub zmęczony. Bardzo charakterystyczne dla tego okresu są huśtawki emocjonalne – ze złości w radość, z krzyku i płaczu – w uśmiech. Okres ten jest niezmiernie ważny, gdyż jest jednym z wielu kroków na drodze do samodzielności. Jest też podstawą nauki życia w społeczeństwie – dziecko uczy się świata i praw nim rządzących, że nie zawsze człowiek dostaje to, czego chce. Tyle z teorii, porozmawiajmy o praktyce.

W praktyce najczęściej wygląda to tak, że dziecko:

– domaga się spełnienia wszystkich swoich zachciewajek i to NATYCHMIAST, bo inaczej nasz najukochańszy skarb:

– na milion sposobów wykazuje swoje niezadowolenie: bije, kopie, gryzie, pluje, płacze, wrzeszczy, urządza histerie, uderza w okna, telewizory i inne sprzęty, niszczy zabawki, wywala śmieci z kosza, rzuca się na podłogę, a wszystko to niezależnie od tego, gdzie się aktualnie znajdujecie;

– dla słówka „NIE” (i jego najpopularniejszego wariantu „NE”) znajduje  zastosowanie 3 tysiące razy dziennie;

Znasz to?

To chyba musicie zacząć pracować nad sobą, żeby ten słynny bunt przeszedł w miarę bezboleśnie.

Jak sobie radzić z buntem dwulatka?

ok   Przede wszystkim konsekwencja.

Brak konsekwencji w obrębie wyznaczonych granic powoduje, iż dziecko traci poczucie bezpieczeństwa, nie wie kiedy ustalona zasada obowiązuje, chwieje mu się grunt pod nogami, a to skutkuje uczuciem frustracji i rozczarowania.

ok   Zachowaj spokój.

Bardzo trudne, ale nic tak nie przeszkadza bąblowi w uspokojeniu się jak rozzłoszczony Rodzic.

ok   Próbuj zapobiegać wybuchom złości.

Generalnie sprawdza się tu powiedzenie „Lepiej zapobiegać niż leczyć”.

ok   Okaż zrozumienie i głośno nazywaj emocje, które targają dzieckiem.

Łatwiej jest walczyć, jeśli problem zostanie nazwany; jeśli się wie, z czym się walczy. Dziecko dopiero poznaje te emocje; nie potrafi samodzielnie ich nazwać.

ok   Spróbuj odwrócić uwagę.

Coś, co dziecko szczególnie interesuje może sprawić, że maluch zapomni o tym, co spowodowało wybuch złości.

ok   Chwal za przejawy dobrego zachowania, doceniaj próby.

Każdy człowiek, a więc także i dziecko, lepiej się czuje sam ze sobą, jest podbudowany psychicznie, gdy dostaje informację zwrotną podkreślającą pozytywne zachowania.

ok   Wykazuj dezaprobatę nie w stosunku do dziecka, ale do jego zachowania.

To nie jest wybór dziecka, że się tak zachowuje – to jego prawo, które ma zakodowane w genach i jest naturalne w odniesieniu do wszystkich dzieci (w mniejszym lub większym stopniu). Nikt nie chce być krytykowany za coś, co robi za niego Natura.

ok   Gdy to możliwe – daj dziecku możliwość wyboru.

Przez takie postępowanie pokazujesz dziecku, że może samo decydować w pewnych kwestiach, które dotyczą jego samego (a ono właśnie o to walczy).  Maluch zauważa, że pozwala mu się podejmować pewne decyzje, czuje, że traktuje się go jak partnera i wzrasta jego poczucie własnej wartości.

ok   A może zignoruj?

Daj jasno do zrozumienia, że takie krzyki na Ciebie nie działają. Dziecko zauważy, że nie tędy droga, bo nie uzyskuje Twojego zainteresowania i odechce mu się takich hucznych zagrywek.

ok   A nade wszystko wspieraj ten burzliwy rozwój z miłością

Okres buntu dwulatka jest ciężki, ale dotyczy Twojej ukochanej małej (choć już nie tak malutkiej) osoby. Brzdąc, który odczuwa miłość bliskich jest w stanie szybciej poradzić sobie z tym burzliwym czasem.

Czego nie rób?

no   Nie bij

Agresja fizyczna nie jest najlepszym pomysłem, bo swoim postępowaniem nie dajesz dobrego przykładu.

no   Nie krzycz

To samo dotyczy agresji słownej.

no   Nie ulegaj

Trzymaj się swoich zasad, bo inaczej uruchomisz machinę, którą trudno będzie zatrzymać.

no   Nie uśmiechaj się

Uśmiech to swoista forma nagrody, a chyba nie chcesz nagradzać negatywnego zachowania?

no   Nie przesadzaj z zakazami i nakazami

Im więcej dziecko musi i im mniej mu wolno, tym bardziej czuje się ograniczany z każdej strony. Prośba wypowiedziana łagodnym tonem często odnosi lepszy skutek niż nakaz czy zakaz.

no   Nie spiesz się z tłumaczeniem

Gdy dziecko ma napad wściekłości, żadne tłumaczenia i argumenty w tym momencie do niego nie dotrą, więc szkoda zdzierać gardło 😉

 

Jak my poradziłyśmy sobie z buntem dwulatka? O tym niebawem, w jednym z kolejnych wpisów 🙂

 

A jak to jest u Was? Jesteście w trakcie, a może to jeszcze przed Wami? Czy macie już ten komfort, że ten etap u Was zakończony?

2,076 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge